"Frankenstein w Bagdadzie" Ahmed Saadawi


          Są książki, które dostarczają nam oczekiwanych podczas ich czytania wrażeń, polecamy je znajomym, kolokwialnie mówimy, że były “fajne”, “wciągające”, ale mimo to nigdy nie znajdą się na liście powieści, które utkwią nam w pamięci, o których przypomnimy sobie nawet po latach podczas rozmów o literaturze. Myślę, że takich właśnie książek na liście czytelniczej każdego z nas jest najwięcej. Ale są na niej i pozycje zapadające w pamięć, książki o których myślimy jeszcze kilka dni po zakończonej lekturze, których warstwa metaforyczna skłania nas do poszukiwania tej najwłaściwszej, najbardziej trafnej interpretacji, choć jej jednoznaczne odnalezienie jest czasami niemożliwe. Do takich powieści niewątpliwie należy przetłumaczony na ponad 30 języków “Frankenstein w Bagdadzie” – finalista The Man Booker International Prize 2018, zdobywca International Prize For Arabic Fiction 2014. Książka została wydana nakładem Wydawnictwa Znak Literanova w nowej serii wydawniczej Kairos, która ma na celu zaprezentować czytelnikom i pomóc im zrozumieć ducha naszych czasów. I książka Ahmeda Saawadiego świetnie wpisuje się w tę ideę.


Autor zabiera nas do stolicy Bagdadu po inwazji Stanów Zjednoczonych na Irak. Zostajemy wrzuceni w samo centrum wojny, terroru, śmierci i wszechobecnego strachu. Poznajemy naprawdę barwną i zróżnicowaną galerię postaci, ludzi, którzy w całym tym szaleństwie wojny próbują wieść “normalne”życie, robić karierę, rozwijać interesy. Są wśród nich uczciwi ludzie, którzy pragną za wszelką cenę spokoju, bezpieczeństwa i “normalności”, ale są też i ludzkie hieny czyhające tylko na okazję, by wzbogacić się na cudzej krzywdzie, są matki, które w wojnie iracko – irańskiej straciły synów, ojcowie, którzy stracili nadzieję i nie czekają już w życiu na nic poza śmiercią lub topią swoją rozpacz w hektolitrach araku, obłudni doradcy, młodzi ludzie marzący o tym, by wyjechać do Ameryki, politycy i wojskowi, służący tym, z których strony wieje akurat przychylny im wiatr. Słowem barwna mozaika kulturowo – etniczno – polityczna, z której na początku powieści wyłaniają się dwie postaci: Hadi – znany z bujnej wyobraźni, mieszkający w zrujnowanym domu, nie stroniący od mocnych trunków, samotny handlarz starociami; Eliszeba – jego sąsiadka, niedowidząca starsza kobieta, od dwudziestu lat żyjąca nadzieją na cudowny powrót swojego ukochanego syna Daniela, który zaginął podczas wojny iracko – irańskiej. Te dwie postaci połączy tytułowy bohater powieści. Stworzy go bowiem Hadi, zszywając skrawki ciał zbierane na bagdadzkich ulicach, stając się tym samym niejako jego “ojcem”. Zaś Eliszeba, ujrzawszy go w progu swego domu, uzna go za zaginionego, cudownie jej przywróconego syna, stając się tym samym niejako jego “matką”. Makabryczny potwór, który stanowi zlepek ludzkich ciał porozrywanych podczas zamachów terrorystycznych i wybuchów samochodów – pułapek, zacznie żyć swoim własnym życiem, a jego misją stanie się dokonanie zemsty na wszystkich tych, którzy spowodowali śmierć osób, których części tworzą jego przerażającą, niezniszczalną postać.


Serce akcji rozgrywa się w dzielnicy Batawin, gdzie “rodzi się” Jak – mu – tam, nazwany tak przez Hadiego. I właśnie tu dochodzi do pierwszych, popełnianych przez niego, makabrycznych morderstw, które stopniowo rozprzestrzeniają się na całą stolicę, budząc przerażenie i panikę wśród ludności miasta oraz konsternację władz, które nie potrafią złapać okrutnego mordercy. Oprócz wyżej wspomnianych bohaterów galeria postaci rozszerza się na środowisko dziennikarskie, gdzie niepoślednią rolę w przebiegu akcji odgrywają: Ali Bahir Saidi – znany pisarz, właściciel i redaktor naczelny gazety “Haqiqa”; Mahmud Sawadi – młody dziennikarz pracujący z gazecie Saidiego, który w swoim artykule
jako pierwszy nazywa Bezimiennego Frankensteinem; Hazim Abud – fotoreporter, przyjaciel Mahmuda; Nawwal Wazir – reżyserka, obiekt nieodwzajemnionej namiętności Sawadiego. Mamy teź, jak na państwo terroru przystało, Wydział Inwigilacji i Ścigania i dwuznaczną postać jego dyrektora, generała Surrura Muhammada Madżida. To oczywiście nie całe spektrum postaci, które przewijają się barwnymi, tłocznymi uliczkami Bagdadu, nie będąc nigdy pewnymi,czy nie zginą w wybuchu lub nie dosięgnie ich gniew Bezimiennego. Ten bowiem, początkowo będąc tylko mścicielem, później, nie wiedząc nawet kiedy, staje się zbrodniarzem. Musi bowiem zdobywać ciągle nowe, wciąż świeże “części zamienne” do swojego potwornego ciała, jeśli nie chce ulec destrukcji. A nie chce, jak każdy za wszelką cenę pragnie żyć. Nie brak też w powieści sfery magicznej, są więc astrologowie przepowiadający przyszłość, wiara w dżiny, a pomiędzy tym chrześcijański kościół, wersety Koranu, figurka Matki Boskiej i przemawiający do Eliszeby z obrazu św. Jerzy. Z różnych kultur, wyznań, nacji, kolorów skóry, poglądów i postaw Ahmed Saadwi utkał dla czytelnika barwny, orientalny dywan. A z fragmentów ciał przedstwicieli tych wszystkich antynomii złożył postać Bezimiennego – Anioła Śmierci. 

“Przepaść między ludźmi nie rodzi się z niczego, to oni sami ją tworzą z powodu swojej
zawiści i braku zrozumienia” (s.363)




       “Pamiętaj, kto założył raz koronę, choćby na próbę, kiedyś będzie szukał królestwa”. (s.233)
 
           Powieść Saadawiego została słusznie nazwana “światowym fenomenem literackicm”. Na czym polega ów fenomen? Myślę, że przede wszystkim na złożoności dzieła, na jego rozbudowanej warstwie metaforycznej, szerokim kontekście kulturowym, literackim, religijnym i politycznym, w jakim autor osadził fabułę utworu. Na niezwykle barwnych postaciach, ich psychologicznej prawdzie, ambiwalencji uczuć, dążeń, pragnień. Na ukazaniu przerażającego oblicza wojny XXI wieku z należytą jej powagą, a jednocześnie z dawką nieco makabrycznego, czy jak kto woli, czarnego humoru. I wreszcie na tym, że powieść ta zostaje na długo w pamięci czytelnika, stanowi punkt odniesienia nie tylko dla refleksji, interpretacji, czy dyskusji, ale także dla zwykłego, ludzkiego smutku, momentami nawet wzruszenia. Saadawi poruszył tą przedziwną historią czułe struny w mojej duszy, nie zapomnę tej powieści, a to dla mnie największy wyznacznik jej wartości.

Wydawnictwo: Znak Literanova, wrzesień 2019 
Przekład: Magdalena Zawrotna
Moja ocena: 8/10


Komentarze