Nie chcemy nawet myśleć, że to właśnie nas mogłaby dotknąć strata najbliższej osoby. Kiedy pojawia się choćby cień takiej myśli, odganiamy ją od siebie jak natrętną muchę i staramy się skierować umysł na inne tory. Główną bohaterkę "Zdrady doskonałej" - Tess - dotknęła taka właśnie tragedia. Jej mąż, Mark, zginął w katastrofie lotniczej. Tess została sama ze swoją ogromną stratą, bólem, depresją i ukochanym synkiem, Jamiem, który tak bardzo przypomina kobiecie nieżyjącego męża ...
Akcja powieści zaczyna się dzień po urodzinach Jamiego i z pierwszoosobowej narracji głównej bohaterki dowiadujemy się, że znajduje się w szpitalu, ponieważ została zraniona nożem, a jej syn zaginął. Wraz z narratorką cofamy się do 55 dnia przed urodzinami Jamiego i od tej pory będziemy krok po kroku towarzyszyć bohaterce, by odkryć, jak doszło do dramatycznej sytuacji przedstawionej w pierwszym rozdziale. Opowieść Tess przeplatana jest zapisami rozmów prowadzonych z nią przez lekarza, bądź z przesłuchań osób zamieszanych w całą sytuację. Ten zabieg pozwala czytelnikowi spojrzeć na sytuację także punktów widzenia innych postaci, nie tylko głównej bohaterki.
Wracając do fabuły, jak wspomniałam, Tess nie bardzo radzi sobie z czymkolwiek po tragicznej śmierci męża. I choć przy życiu podtrzymuje ją miłość do syna i świadomość, jak bardzo jest mu teraz potrzebna, Tess nie potrafi skupić się na byciu dobrą matką i wywiązywaniu się z codziennych, najprostszych obowiązków. Wszystko zmienia się, kiedy w drzwiach domu Tess staje Shelley - kobieta, która sama doświadczyła podobnej straty (śmierć synka), a teraz zawodowo zajmuje się pomaganiem ludziom borykającym się z utratą kogoś bliskiego. Shelley szybko zdobywa zaufanie Tess, dla której obecność życzliwej, pomocnej i zorganizowanej osoby okazuje się prawdziwym darem niebios. Jednak z czasem mają miejsce coraz bardziej niepokojące wydarzenia, Tess zaczyna mieć wątpliwości, czy aby na pewno intencje przyjaciółki są dobre a pomoc bezinteresowna. Pojawiają się także coraz liczniejsze pytania dotyczące okoliczności śmierci Marka oraz poprzedzających ją zdarzeń. Czy Tess faktycznie dobrze znała swojego męża? Czy w najmroczniejszym momencie swojego życia zaufała właściwej osobie? Jak doszło do tego, że leży w szpitalu dźgnięta nożem, a jej syn zniknął?
Podczas lektury pojawiają się te i wiele innych pytań. A odpowiedzi na nie są totalnym zaskoczeniem, które miesza się z niedowierzaniem i smutkiem. Zakończenie jest nieprzewidywalne i przejmujące. Jeśli po drodze były jakieś sygnały, które pozwalały domyśleć się zakończenia, to ja ich nie zauważyłam i dałam się kompletnie zaskoczyć. I o to chodzi w thrillerach, czyż nie?

Komentarze
Prześlij komentarz