"Stara zbrodnia nie rdzewieje" to powieść z kategorii - dobra na wszystko :) Na chłodne jesienne dni i wieczory, ale także na letni wypoczynek na plaży - zabawne i relaksujące spotkanie z bohaterami komedii kryminalnej. Oderwanie od problemów gwarantowane, gdyż przez świat stworzony piórem Iwony Banach nie da się przejść bez uśmiechu. Tak więc bierzcie kocyk, kubek ulubionego napoju, coś słodkiego i wybierzcie się do Głuszyna, urokliwej i nudnej podmiejskiej wsi, gdzie pośród lasu mieści się stary, kiczowato odnowiony pałacyk. Przyjeżdża do niego dziewięcioro kandydatów na pisarzy, wybranych spośród ponad trzech setek osób. Każdy z nich reprezentuje inny gatunek literatury, od erotyku przez postapokalipsę i romans, na horrorze kończąc. Na miejscu zastają jurorów, którzy mają wyłonić spośród nich laureata konkursu, kilka osób personelu oraz kontrowersyjną papugę, Pindę, która wszystkie emocje wyraża jednym, niezbyt eleganckim słowem. Miejsce i sposób organizacji konkursu budzi w uczestnikach niepokój i różne podejrzenia. Jak się okazuje, nie bezpodstawne, gdyż już następnego dnia po przyjeździe zostaje zamordowany jeden z jurorów. Wszyscy stają się podejrzanymi. Nikt nie może opuścić pensjonatu. Do akcji wkracza miejscowy aspirant, stary kawaler i zapalony czytelnik oraz ... jego despotyczna mamusia. W dodatku jedna z uczestniczek konkursu okazuje się niedoszłą żoną głuszyńskiego policjanta. Robi się coraz bardziej ciekawie, a atmosfera gęstnieje z minuty na minutę (czy też ze strony na stronę).
Połączenie ciekawej intrygi kryminalnej, wartkiej akcji, niebanalnego miejsca zdarzeń, wyrazistych i komicznych postaci oraz lekkiego i zabawnego języka sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Ja bawiłam się świetnie przez dwa wieczory, więc szczerze Wam tę powieść polecam.

Komentarze
Prześlij komentarz